Zaznacz stronę

 

Czasami nazywany jest też „trójkątem nienawiści”. Chciałabym Ci dzisiaj trochę o nim opowiedzieć ale w kontekście świadomie budowanych relacji z dzieckiem w domu.

Pracując od wielu lat z dziećmi i rodzicami widzę dużo a słyszę jeszcze więcej. Na co dzień obcuję w środowisku fizjoterapeutów, logopedów, psychologów i nauczycieli. Rozmawiam z ludźmi i lubię obserwować rodziny. Nasze zachowania, motywy i postawy.

Czuję jak trójkąt dotyka każdego kontaktu pomiędzy ludźmi.

Obserwacje skupiłam tylko na sferze rodziny, choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że po przeczytaniu artykułu będziesz widziała go w szerszej perspektywie w swoim życiu.

Trójkąt dramatyczny stworzył Stephen Karpman, żeby przedstawić jak kształtują się relacje pomiędzy ludźmi. Trójkąt jest uznany jako pewnego rodzaju „gra”. Budzi uczucia i działania ludzi będących w konflikcie.

 

Zapraszam Cię do artykułu.

Przeczytaj i podziel się swoją opinią. Koniecznie zostaw komentarz pod artykułem. Jestem ciekawa co o nim myślisz. Czy widzisz go w swojej relacji?

A teraz zaczynamy😊

 

W trójkącie są trzy role do odegranie:

Kat, Ofiara i Wybawca lub Prześladowca, Ofiara i Ratownik– nazwy mogą być różne.

Katem jest osoba, która wymaga. Czasami jest „zbyt” wymagająca w porównaniu z drugim rodzicem. Często taki rodzic sam siebie nazywa: „to ja jestem ciągle tym złym policjantem”. Czuje niechęć do ofiary. Czuje, że chciał dobrze a nie został doceniony. Czuje sporo złości i frustracji. Jest drażliwy, zamknięty w sobie lub ma pretensje. Narzuca swoje rozwiązania. Oczekuje, że inni w domu będą się liczyć z jego potrzebami. Działa pod wpływem złości, osądzania i oceniania.

 

ZACHOWANIA:

*krytykuje dzieci lub żonę/męża,

*obraża, ocenia i poucza bliskich,

*często atakuje. Jest agresywny lub bierny w kontakcie,

 

CO MÓWI/ROBI:

Np.

„Spójrz na siebie jak Ty wyglądasz? Beznadziejnie wyglądasz w tej bluzce”

„Tyle razy ubierasz te spodnie i za każdym razem jak fajtłapa się zachowujesz”

„Zobaczysz jak to jest jak mnie zabrakie!”

„Jak będziesz miała swoje dzieci to pogadamy”

„To ja Ci pomagam całe życie, gotuję, sprżatam piorę, pod nos podstawiam, a tu zero wdzięczności”

„Zobaczysz więcej Ci nic nie pomogę!”

„No ciekawe jak Ty sobie poradzisz beze mnie?”

„zrzędzi, „potrząsa”, „zastrasza” ofiarą by ja zmienić lub skłonić do działania wg własnych pomysłów”

 

POWÓD TAKIEGO ZACHOWANIA: nie zaspokojona potrzeba szacunku

 

Ofiara to osoba, od której wymaga się albo która doświadcza trudności, problemów. Cierpi lub wydaje jej się, że cierpi. Działa tak jakby nie umiała rozwiązać problemu. Czeka aż rozwiązanie przyjdzie z zewnątrz. „Ktoś zrobi coś”. Nie radzi sobie z jakąś sytuacją, umiejętnością. Mierzy się z wyzwaniem. Bywa, że potrzebuje więcej czasu by sobie poradzić z sytuacją. Czasami brakuje jej umiejętności. W tej roli bywają często dzieci a czasami oboje rodziców np. wtedy, kiedy nie radzą sobie z zachowaniem/wychowaniem swojego dziecka. Ofiara ma poczucie krzywdy i często towarzyszy jej słabe samopoczucie.

 

ZACHOWANIA:

*zapomina o  umowach, terminach,

*spóźnia się,

*czuje się niekomfortowo i źle ale czeka aż ktoś inny coś zmieni i podejmie decyzje.

 

CO MÓWI/ROBI:

Np.

„chce mi się siku ale poczekam jeszcze może mama/tata zauważy”

„nie mam pojęcia co zrobić, sam/sama nigdy nie dam rady to mnie przerasta”

„a co Ty byś zrobił/zrobiła na moim miejscu? Ty na pewno byś sobie poradziła, nie to co ja”

„ojej nie zdążę, ciągle się spóźniam”

„kilka lat się przemęczę skoro dzieci sa takie małe, usamodzielnią się i zajmę się sobą”

„cierpi” na kanapie, przed telewizorem, w pubie z kolegami”

„usiłuje zaskarbić sobie uznanie bliskich, rozchmurzyć prześladowcę, zadowolić go. Meczy go napięta sytuacja”

 

POWÓD: niezaspokojona potrzeba samodzielności

 

Wybawca to człowiek, który „wkracza na odsiecz”, „wybawia od problemu”, wyręcza w obowiązkach dziecko lub męża/partnera (ta rola najczęściej dotyczy kobiety więc tak o niej będę pisać), nie proszona udziela rad, angażuje się w „niesienie dobra” innym zapominając o własnych potrzebach (straciła uważność na własne potrzeby), rozwija dzieci i bliskich w domu a zapomina o swoim rozwoju, przez to później czuje się wykorzystana, rozżalona i zaniedbana, ma coraz mniej czasu dla siebie, uzależnia od siebie, czuje się coraz bardziej sfrustrowana i zmęczona, kusi pomocą i odbiera dziecku motywację do działania, „skoro mama pomoże…”, ulega manipulacji „brania na litość”, powoduje u dziecka poczucie braku samodzielności i niższości, przejmuje odpowiedzialność za kogoś, czuje że niejasno podzielone są obowiązki w relacjach domowych, daje dodatkowy czas dziecku, kiedy ono się nie wyrabia z zobowiązaniem, kupuje wyposażenie pokoju, ubrania dzieciom bez pytania czego potrzebują lub czego chcą, przekazuje wiadomości za dziecko, mówi za nie, nie pozwala pomyśleć samodzielnie, nie daje przestrzeni tylko chce załagodzić sprawę np. unikając płaczu dziecka lub jego frustracji. Wydaje jej się, że każdy płacz dziecka jest nie potrzebny. Nie myśli o dłuższej perspektywie czasu. Tu i teraz ma być dobrze. To często też osoba, która swoją samoregulację ma na niskim poziomie. To osoba często lękliwa, pełna obaw i strachu. Nie wierząca w siebie z brakiem pewności siebie.

 

ZACHOWANIA:

*myśli, mówi i decyduje za innych,

*robi coś za drugą osobę. Druga osoba ma możliwość a nawet powinna to zrobić sama,

*rozwiązuje problemy innych ludzi.

 

CO MÓWI/ROBI:

Np.

„daj pomogę Ci nie martw się zrobię to za Ciebie i będzie ok”

„Ja się Tobą zaopiekuję. Co Ty byś beze mnie zrobił/zrobiła?”

 

Ubiera; rozbiera; gotuje obiad: zupa, II danie, podwieczorek i kompot, podaje do stołu; sprząta kuchnie, łazienkę, salon, przedpokój, pokój dzieci, balkon i ogród najlepiej ze wszystkich domowników; pakuje siebie, dzieci i męża; pierze; zmywa ręcznie lub najlepiej układa naczynia w zmywarce a później w szafce; myje okna; robi zakupy i „targa” kilogramy w siatkach; zajmuje się dziećmi: bawi, czyta, usypia, zmienia pieluchy, karmi, kąpie, wychodzi na spacer, gra w piłkę, lepi w piaskownicy, odrabia pracę domową, szyje stój na przedstawienia…; pracuje ponad etat w domu lub zgodnie z zawodem; wychodzi z psem; załatwia sprawy na mieście;

 

POWÓD: Niezaspokojona potrzeba miłości.

 

Długo zastanawiałam się i szukałam odpowiedzi dlaczego to kobiety najczęściej zostają wybawcami?

Odpowiedzi jakie znalazłam są trafione. Odzwierciedlają te postawy, które zauważam w relacjach. Ale przyjrzyj się tym powodom sama. Zobacz czy Ty tutaj coś widzisz dla siebie?

*mają niską samoocenę. Nie wierzą w siebie,

*łatwiej im przychodzi mówienie sobie „taka jestem”, „nie da się z tym nic zrobić”,

*myślą o sobie, że dzieci je lubią tylko dlatego, że one są dzieciom potrzebne, niezastąpione, użyteczne (np. ubierają, rozbierają, przebierają, myją noszą, wycierają nosy) „ono nie poradzą sobie beze mnie”, „na noc musi być zawsze mamusia”, „bez mamusi nie zostanie”

*mają wyrzuty sumienia,

*mają poczucie winy,

*towarzyszy im przekonanie, że dzieci są nieudolne, niezgrabne, nieporadne, zbyt małe,

*nie wierzą w możliwości i potencjał swojego dziecka, na co dzień skupiają uwagę na dowodach, że tak jest,

*mają poczucie, że są najlepsze i to co robią, robią najlepiej ze wszystkich – dziecko by tak dobrze nie zrobiło,

*maja większe kompetencje od dziecka, są szybsze, mają więcej pomysłów, rozwiązań jak wyjść z danej sytuacji,

*nie mają świadomości, że wybawianie dzieci „upośledza” ich wtórnie,

*nie mają świadomości, że wybawianie dzieci odbiera szansę na naukę odpowiedzialności za własne życie i kompetencje życiowe,

*towarzyszy im przekonanie, że jako rodzic wiem lepiej co jest najlepsze dla mojego dziecka

*mają potrzebę bycia docenionym, chcą żeby dzieci były im wdzięczne,

*mają przekonanie, że dziecko jest nieudolne, nie poradzi sobie, nie wierzy w możliwości dziecka

*mają poczucie wyższości, posiada większe możliwości, siłę i kompetencje

*nie mają świadomości że wybawianie dzieci może ich upośledzać i odbierać szansę na odpowiedzialne własne życie,

*pycha i przekonanie, że wiem lepiej co dla dzieci jest właściwe i dobre

Pokażę Ci na przykładzie jak działa trójkąt dramatyczny w domu młodego małżeństwa z 12 miesięcznym dzieckiem.

Marysia młoda mama z pierwszym dzieckiem. Spędza z nią całe dnie. Karmi, przewija, wprowadza nowe pokarmy do diety, wychodzi na spacerki. Marysia czuje się zagubiona. Bywają dni, że macierzyństwo ją przerasta. Klara płacze, krzyczy, jest nieznośna, zmęczona i są dni, takie kiedy Marysia może zrobić coś dla siebie i domu. Klara jest „do rany przyłóż” a opieka nad dzieckiem sprawia sprawia jej radość. Niestety takich dni jest mniej. Cały dzień podyktowany pod Klarę. Marysia czuje się przytłoczona ale wzięła wszystkie obowiązki domowe na siebie bo to ona jest w domu.

Marysia od samego początku macierzyńskiej przygody czuła się jak ofiara losu. Każdego dnia towarzyszyło jej poczucie winy, że jest „wyrodną, nieporadną matką”. Kiedy mąż wracał po pracy do domu zaczynali się kłócić o „pierdoły” a Marysia czuła się jeszcze bardziej winna. Nie widzieli się cały dzień, nie mają chwili by spokojnie porozmawiać, zjeść razem kolację, pobyć blisko bo np.  Klara wybudza się co chwila i Marysia potrzebuje wracać do dziecka albo sama pada zmęczona po całym dniu opieki nad córką.

Mateusz, mąż Marysi i tata Klary. Wychodzi z domu codziennie o 7.30 i wraca po pracy ok. 18:00. Czas na zabawę i większy kontakt z Marysią ma w wieczorami i w weekendy. Klara jest skora do zabawy i szaleństwa z tatą po pracy. Bawią się i turlają po mieszkaniu. Mateusz dziwi się opowieściom Marysi, że mała miała słabszy dzień bo przy nim zazwyczaj jest radosna. Żeby odciążyć żonę Mateusz próbował kilka razy zostać sam z Klarą by Marysia mogła wyjść z domu. Jednak każda próba usypiania dziecka kończyła się płaczem Klary lub zamieniała się w zabawę do czasu powrotu Marysi. Mateusz próbował nosić, tulić śpiewać, zabawiać Klarę, nawet karmić ją ale nie wiedział co Klarze nie pasuje, że nie może usnąć. Marysia denerwowała się wtedy na Mateusza, że nie może jej uspać a Klara bez przerwy go kojarzy z czasem zabawy tylko.

Mieszkają w mieście, z dala od swoich rodziców i rodzeństwa. Nie mają wsparcia dziadków. Sami zajmują się Klarą. Dwa razy w tygodniu na spacer z Klarą wychodzi opiekunka.

 

Spójrzmy z większego dystansu…

Babcia Klary, mama Marysi. Dzwoni codziennie zaciekawiona życiem wnuczki i tym jak córka sobie radzi. Marysia opowiada jej jak wygląda życie z Klarą i ich codzienność. Babcia podsyła Marysi coraz to nowsze propozycje rozwiązań i twierdzi, że gdyby tylko dziecko było więcej na dworze rozwijałoby się lepiej, weselej. Twierdzi, że Marysia wymyśla sobie problemy a Klara jest na tyle mała, ze sama nie wie czego chce. Gdyby dziecko miało smoczek nie męczyłoby Cię tak w ciągu dnia. Babcia Klary, odkąd Marysia pamięta, krytykowała każde wybory Marysi („co też Ty wymyśliłaś, jakbyś nie mogła inaczej”- słyszała często) sposoby kontaktów ze znajomymi („skoro oni tacy są to po co Ci ta znajomość, odpuść sobie, daruj, nie potrzebujesz ich”, „ciągle tylko te Twoje koleżanki, cały czas tylko z nimi a z matka nie posiedzisz nawet”) pomysły na życie („jakby dziecko chowało się w domu z podwórkiem a nie w bloku byłoby inaczej, miałoby swój teren, spędzało więcej czasu na dworze to i lepiej by się chowało i spało a tak ciągle siedzi w domu”) zawód („taka niby jesteś obczytana, po studiach a nic nie widać tej Twojej wiedzy, do czego doszłaś w tym swoim życiu, co pokazałaś?”) Marysia po 6 latach od ukończenia studiów, które sama sobie wybrała założyła własną działalność, kupiła mieszkanie i próbowała nawiązać nowe przyjaźnie w mieście, które było jej obce.

Marysia od dziecka czuła się gorsza, nieporadna, słaba. Rozwijała się z poczuciem, że jest wybrakowana, niekompletna, mniej mądra, powolna, gorsza od innych dzieci.

Tata Marysi bronił mamy, mówiąc: „mama chce dla Ciebie dobrze, wychowała Ciebie i Twoje rodzeństwo i nikomu nic się nie wydarzyło” albo milczał, udawał, że nic nie słyszy. Był zajęty oglądaniem TV na kanapie co doprowadzało do furii jego żonę.

Rodzice często po takich sytuacjach kłócili się ze sobą. Mama obrażała się na ojca, że ten siedzi cicho nic nie mówi albo nie wstawia się za nią. Wychodziła z domu krzycząc „nikomu nie jestem do niczego potrzebna, radźcie sobie sami w takim razie” albo wpadała w senny nastrój na tydzień zapominając o jedzeniu.

Marysia czasami zastanawiała się czy to przez nią i brała winę na siebie. Aż Tata zdecydował wyjechać do pracy poza granice kraju  a mama została sama stąd Marysia częściej dzwoniła w ciągu dnia do niej. Martwiła się o nią ale te codzienne rozmowy powodowały powrót do poczucia winy.

Kiedy babcia przyjeżdżała do Klary, chcąc wesprzeć Marysię zabiera wnuczkę na spacer i próbowała swoich metod wychowawczych. Po takich spacerach wracała do domu i mówiła do Marysi „dziecko jest idealne, czego Ty się jej czepiasz”.

Kiedy Marysia wychodziła na spacer z Klarą, ona zaczynała płakać, wiercić się w wózku, krzyczeć. Siadając do jedzenia mała Klara niechętnie cokolwiek brała do buzi. Jak dostawała pierś pojadła chwilę i już nie była zainteresowana. Jak Marysia zabierała się za porządki w domu Klara była tuż przy jej nodze i nie pozwalała wstawić prania, poodkurzać czy zrobić sobie kanapkę. Wieczorem kiedy już czas na mycie, zaczynał się przeraźliwy krzyk i piski, płacz i wyrywanie się z rąk. Marysia „staje na głowie”, żeby zabawić, rozweselić Klarę. Dba o nią by się najadała w ciągu dnia, co chwilę podając nowe deserki. Konsultowała się z pediatrą w sprawie zachowań Klary i usłyszała: „niektóre dzieci tak mają”, „wyrośnie”.

 

Co teraz…?

 

Być może schemat „wypracowany” w rodzinnym domu Marysi nadal działa. Pomimo, że Marysia jest już dorosła, ma swoją rodzinę i jest w stanie decydować o swoim życiu. Jednak ciągle odgrywa rolę dziewczyny usiłującej zaskarbić sobie miłość i uznanie. Stara się zadowolić Klarę („ co chwilę podając nowe deserki”), i Mateusza („wzięła wszystkie obowiązki domowe na siebie”) tak jakby nie była w stanie ruszyć w rolę mamy bez przyzwolenia i akceptacji, że taka jak jest jest dobra. Kompletna. Że mają prawo wydarzać się rzeczy i sytuacje na które ona nie musi wyrażać zgody.

Początki komunikacji…

Komunikacja w rodzinie Marysi przebiega wg typowego trójkąta, w którym role wymieniają się dynamicznie. W relacji czysto domowej Marysia jest ofiarą, Mateusz- wybawcą i Klara- katem.

W relacji z babcią Klary, Marysia nadal jest ofiarą, babcia- wybawcą i katem zarazem. Mąż babci biernej postawy Kat.  Dlaczego tak trudno wyrwać się z kręgu tego trójkąta i nawiązać normalną komunikację? Ogrom emocji dla każdej ze stron. To one gwarantują akcje i rozładowywanie napięć. System radzenia mało przyjemny ale jednak przynosi pewnego rodzaju ulgę.

W nowej rodzinie widać, że rozpoczyna się kolejny etap kształtowania tych niezdrowych relacji. Na początku ta dramatyczna komunikacja była tylko w domu rodzinnym Marysi a teraz te same reguły gry zaczynają obowiązywać w domu Marysi.

Jak myślisz czego nauczy się mała Klara rosnąc i rozwijając się w takim domu?

Możesz myśleć, że to przesada, że przecież to dziecko jest jeszcze zbyt małe by cokolwiek zapamiętać jednak spójrz dokładnie na relacje w tej rodzinie od strony nawyków. Codziennie, wielokrotnie utrwalane wzorce zachowania w ciągu dnia, tygodni, miesięcy prowadzą do wykształcenia się nawyków. Trudno jest zmienić nawyki wykształcone w dzieciństwie i wyniesione z domu rodzinnego.

Ok ale przecież tutaj mamy do czynienia z maleńkim dzieckiem. Ono:

*jest w 100% zależne od nas,

*płacze codziennie albo bardzo często,

*nie lubi kąpieli albo wychodzić z kąpieli,

*ma trudności z jedzeniem,

*nie chce się ubrać,

*nie chce iść się myć wieczorem,

*ma trudności z wyciszeniem się do snu przy tacie itp.

Czasami rodzice myślą, że ich dzieci „znęcają się” nad nimi, „uprzykrzają” im życie, są złośliwe i specjalnie robią inaczej niż rodzic chce. To nie prawda oczywiście ale tak czują rodzice. Takie emocje im się pojawiają. Jak myślisz, o jakiej z ról trójkąta dramatycznego możemy wtedy mówić…?

 

A rodzice?

 Szukają winy w sobie!

Sprawdzają co mogą jeszcze zrobić, próbują częściej karmić, bardziej wyciszać/męczyć, zmieniać aktywności, często przytulać, biegają po specjalistach:

Pediatra i badanie poziomu żelaza, ob, robią morfologię, sprawdzenie wyniki moczu i wit D3, poziom magnezu,

Konsultują się z gastrologiem czy to przypadkiem nie początek reflux.

Bywają u alergologa lub dietetyka. Odstawiają mleko, cukier, gluten, jajka, soję bo podobno przez te produkty dzieci mogą zachowywać się inaczej, dziwnie, mniej spokojnie.

Po gorszych nocach sprawdzają uszy, czy to przypadkiem nie zapalenie bo taki sezon teraz…

Czasami neurolog jest potrzebny bo niepokój jest tak duży. A kiedy powyżsi specjaliści uspokajają rodzice sprawdzają czy to przypadkiem nie zaburzenia integracji sensorycznej tak wpływają na dziecko. Obstawiają się lekami. Bez różnicy czy to od homeopaty lub pediatry. Ważne, żeby tylko pomogły przetrwać ten trudny okres.

Albo jeszcze dla przykładu mówią coś takiego:

„Dlaczego nie chcesz leżeć?”

„Co się dzieje, a czemu znowu na rączki, co ci nie pasuje, jest noc znowu się nie wyśpisz?”

„Oj choć jeszcze jeden gryzek, a może zabierzemy na spacerek bananka i zjemy na dworze? To może serek? Nie chcesz a co chcesz? Batonika? Ciasteczka? Ale to słodkie a teraz jest obiadek. No dobrze to zjedz teraz bo wychodzimy”.

 

Jaka to postać trójkąta dramatycznego  tutaj przemawia?

 

A tutaj?:

Nie śpi, nie chce jeść a Ty czujesz jak frustracja w Tobie narasta i zmierzasz do roli: wymierzającej karę lub osąd: „nie będziesz spał, a właśnie że będziesz, marsz do łóżka. Żarty się skończyły mały gówniarzu, ile razy mam powtarzaaaaaać?, „leżysz tutaj i ani się ruszysz, weź już ten smoczek, jak Ci go daję”

„A właśnie że zjesz, otwieraj buzię”, „jedna łyżeczka, jeszcze troszkę, a zobacz tutaj jest motylek, szeroko buzia otwarta”.

Po czym opadasz z sił i czujesz się pokonana i bezsilna. Pokonało Cię Twoje dziecko. Mistrzowsko odegrało rolę prześladowcy zwanego Katem a Ty weszłaś w rolę ofiary.

 

Brak skuteczności

Mijają tygodnie, miesiące a Klara zamiast stawać następne kroki w rozwoju, w regulacji nauczyła się uzależnienia od mamy. Bez niej nie jest w stanie uspokoić się, usnąć, pobawić się spokojnie, zostać z tatą/babcią. Nie radzi sobie z emocjami kiedy, upada, uderza się, ma poczekać na wzięcie na ręce, czy na mamę która potrzebuje skorzystać z toalety.

To zawsze mama przejmowała te emocje. Robiła „coś” co pomagało, koiło, uspokajało ją. Jak Klara ma zrobić to sama to daje całemu światu do wiadomości „ja przecież tego nie umiem!”. „Nie potrafię”, „gdzie jesteś mamo?, co ja mam teraz zrobić?”.

 

Żeby wyjść z trójkąta dramatycznego

trzeba przejąć odpowiedzialność za to co należy do mnie.

Tylko do mnie!

Nie brać odpowiedzialności za inne osoby mieszkające razem w domu.

Uznać, że każdy w rodzinie ma do zrobienia swoją część.

Pozwolić innym w rodzinie wywiązać się z ICH zadań.

Zaakceptować ICH tempo nauki, potrzebę szukania rozwiązań i analizę sytuacji.

 

Są takie rzeczy, zadania w codziennym byciu ze sobą, które dotyczą mamy.

Są takie rzeczy, zadania w codziennym byciu ze sobą, które dotyczą taty.

I są takie zadania, zabawy i aktywności, które dotyczą dziecka.

Nawet jak jest ono małe i mieści się w przedziale 3-36 miesięcy.

 

 

 

Zawsze są jakieś zadania, którymi można się podzielić!

 

 (zobacz w tabeli poniżej za co mogą odpowiadać maleństwa już od 6 miesiąca życia)

A teraz przyjrzyjmy się dokładnie co oznacza słowo odpowiedzialność, skoro większość rodziców na szkoleniach chce ją zakorzeniać w swoich dzieciach.

  1. Koźmińska i E. Olszewska w książce: „Z dzieckiem w świat wartości” piszą tak: „Odpowiedzialność to rzetelne wypełnianie swoich obowiązków, dbanie o dobro i zapobieganie złu a także gotowość do ponoszenia konsekwencji własnych wyborów i zachowań”

Myślenie o trójkącie dramatycznym w relacjach domowych jest początkiem kształtowania odpowiedzialności u dzieci. Osobiście uważam, że jest to danie dziecku pewnego rodzaju wolności i niezależności oraz ogromny wyraz szacunku do tak małej istoty. Jakbym swoim zachowaniem chciała mu powiedzieć: „To moje zdanie- Ty możesz mieć zupełnie inne. Nie musimy się zgadzać ale spróbujmy się dogadać”, „pokażę Ci jak to zrobić”, „poprowadzę Cię bo wiem gdzie zmierzamy”.

Powolne oddawanie odpowiedzialności może przypominać stopniowe „przecinanie pępowiny”. Oddajesz w ręce dziecka to co realnie jest do zrobienia przez niego, dajesz więcej swobody i decyzyjności w ręce dziecka, dzielisz się obowiązkami, na miarę jego możliwości oczywiście. Rozwijasz go to są początki odpowiedzialności.

 

A jaka jest wizja końca?

Pomyśl o tym maleństwie przenosząc się w czasie…co będzie za kilkanaście lat 5, 10, 15, 20 lat…? Jakie ono ma być…?

W postawie kogo chcesz, żeby Ci przypominało…?

 

Jolę koleżankę z pracy, która spóźnia się, zapomina, mówi, że zrobi a po tygodniu tego jeszcze nie zrobiła, nadgania, ciągle żyje w niedoczasie, przytłoczona zadaniami, nie wyrabia się z projektami. Co chwila chodzi na zwolnienia, bo dzieci, bo mąż, bo ona. Umówienie się z nią i wyjście gdziekolwiek jest prawie nie możliwe. Bywa, że w ostatniej chwili odwołuje ważne rozmowy i spotkania. Zamartwia się o to czy jej nie zwolnią, jak dzieci sobie poradzą w szkole, czy im się uda wycieczka w weekend? Po pracy wiesz, że szybko biegnie na zakupy bo w domu czeka jeszcze sterta prania i brudnych naczyń. Jola jest nie pewna siebie, nie wie czy ta praca w której jest jej pasuje, coś by w swoim życiu zmieniła ale do końca nie wie co…Jak rozmowa schodzi na temat dzieci i mówisz że masz dylematy z dziećmi ona nie wie jak to możliwe. Jej dzieci są zawsze grzeczne i posłuszne.

 

Marka kolegą z liceum, który zawsze dotrzymywał słowa, jak się umawiał przychodził punktualnie, jak robiliście wspólny projekt to nigdy Cię nie zawiódł, jak nawalił to dawał Ci o tym znać mówiąc prosto w oczy bez „szemrania na boki”. Ceniła go cała klasa szczególnie za lojalność, sumienność, niezawodność, dbałość, o jakość wspólnej relacji. Był pierwszą osobą, do której zwracali się wszyscy, gdy należało wykonać jakieś ważne zadanie. Można było mu zaufać. Jedyne, co widziałeś z niepokojących rzeczy w tym chłopaku to, że inni próbowali go wykorzystywać. Każdy chciał z nim współpracować bo był: lojalny, sumienny, niezawodny, dojrzały, racjonalny, rozsądny, mądry, roztropny, rzetelny, rozważny, wiarygodny, rzeczowy, trzeźwo myślący, solidny, słowny, porządny i potrafił się precyzyjnie skupić, na jakości tego, co robi.

A może „wójka Franka”? Lidera na każdym spotkaniu rodzinnym. Lubi mówić i być słuchany. Na każdy temat ma swoje zdanie. Dotąd prowadzi rozmowę, żeby przekonać rozmówców do swojej wizji. Jak ktoś się z nim nie zgadza, nie kończy dyskusji „albo jest po mojemu albo nie ma wcale”. Niepytany o zdanie i tak powie co myśli na dany temat bo wiedze ma obszerną.

Mocno wybiegłam w przyszłość a postacie przerysowałam specjalnie ale zależy mi na tym, żeby pokazać Ci jak…

Lata utrwalania wzorców, nawyków, skupiania się na zadaniach, które nie należą do mnie wybrzmiewają w dorosłym życiu.

 

Spójrz co należy do mnie mamy, do mnie taty? A co do mnie nie należy?

Spójrz na tabelę poniżej.

Co się stanie jak skupisz się na zadaniach, które należą do dziecka?

Co się stanie z zadaniami, które należą do Ciebie?

 

 

Zachęcam Cię do takiego myślenia już od wczesnego etapu bycia z dzieckiem.

Nie przydzielisz stałych obowiązków maluszkowi. To jasne. To co na tym etapie możesz i potrzebujesz zrobić to zachęcać go do rozwoju i uczyć umiejętności kluczowych w zakresie: snu, jedzenia i zabawy.

Na tym etapie to Ty pełnisz rolę lidera w domu.

Ty dowodzisz.

Ty narzucasz tempo, decydujesz i pokazujesz, którą drogą będzie zmierzała Wasza rodzina.

W życiu okazuje się, że dużo jest na barkach rodziców. To normalne na samym początku życia z dzieckiem do 3-4 roku życia, tak jest. Jak dziecko rośnie, staje się starsze lista obowiązków rodzica powinna się zmniejszać…

Powinna…

 

Spójrz na tabelkę. Podzieliłam odpowiedzialność  w tym etapie rozwoju w ramach głównych aktywności dnia codziennego.

Aktywność

Odpowiedzialność dziecka

Odpowiedzialność rodzica

sen

*odłożone po rytuale szuka sposobu by się wyciszyć i zasnąć.

*pracuje nad swoją samoregulacją ze wsparciem rodzica. Opanowuje umiejętność i potrafi się samodzielnie wyciszyć w większości sytuacji (co najmniej 80%).

*czy będzie się bawiło i czym z dostępnych, pokazanych mu zabawek,

*ile będzie się interesowało tą rzeczą,

*czy zje posiłek z piersi, butelki lub przy stole,

*ile tego posiłku zje, jak długo będzie ssało

*czy uśnie na drzemkę albo sen nocny

*jak długo będzie się wyciszało?

 

*dbasz o rytm dnia. Ty decydujesz CO i KIEDY się dzieje,

*masz wiedzę w zakresie snu i etapu na którym jest aktualnie Twoje dziecko,

*wypracowałeś swoją samoregulację  i nauczyłeś/jesteś w trakcie nauki tej umiejętności dziecka,

*przygotowujesz i przeprowadzasz rytuał przed snem,

*dbasz o to żebyś wieczorem była spokojna,

*dbasz by posiłki, które zjada Twoje dziecko były najlepszej jakości i dostosowane do etapu jego rozwoju,

*dbasz by w domu były produkty z których możesz przyrządzić jedzenie dla dziecka i siebie,

*jak karmisz piersią dbasz o dobrej jakości posiłek dla siebie,

*dbasz o siebie by w ciągu dnia zjeść co najmniej 3 ciepłe posiłki, brak regularności w jedzeniu może powodować u Ciebie rozdrażnienie i wpływać na gorsze wyciszanie się Twojego dziecka,

*dbasz o swój sen. Twój wypoczynek i relaks regeneruje nadnercza i układ przywspółczulny

*dbasz o to by Twoje dziecko poszło spać z pełnym brzuchem i sucha pieluszką,

*dbasz o spokojną atmosferę w domu,

*dbasz by miejsce snu dziecka było najlepszym, najbardziej przytulnym i przyjemnym dla niego miejscem

*dostosowujesz łóżeczko do etapu rozwojowego dziecka

*dbasz by nie doprowadzić dziecka do stanu przemęczenia, który nie pozwoli mu się wyciszyć,

*dbasz o swoje zarządzanie emocjami bo ono bezpośrednio wpływa na Twoje dziecko,

NADOODPOWIEDZIALNOŚĆ

Pozostanie Twoje w pokoju, czy jakakolwiek inna pomoc dziecku w zasypianiu jest formą

przejmowania odpowiedzialności, wyręczania dziecka, przejmowania na siebie emocji dziecka.

„Wyzwania i trudności, które nam się w życiu przydarzają pomagają nam przygotować się na dorosłe życie. Dzięki nim dojrzewamy, rozwijamy się i budujemy swoją wewnętrzną siłę.” K. Rowińska

 

Czas aktywny:

Zabawa

Jedzenie

Leżakowanie

 

*Wsiąść zabawkę,

*Sięgnąć po nią,

*Przemieszczać się w ramach swoich możliwości

*Pokazywać CO chce jeszcze robić i ILE chce jeszcze się bawić

* Pokazywać CO chce zjeść i ILE chce zjeść

*zjedzenie posiłku lub odmowa zjedzenia

*dbasz by dziecko nie wyrządziło sobie krzywdy,

* jesteś uważna na rodzaj zabawy jakie wybiera Twoje dziecko,

*zabawy bezpieczne dla maleństwa i osób mu towarzyszących,

*jesteś blisko

*wspierasz

*asekurujesz

*kontrolujesz u specjalistów (fizjoterapeutą, rehabilitant) rozwój ruchowy i jego postępy,

*dajesz możliwość by dziecko leżało na macie, podłodze, dywanie by miało możliwość do próbowania nowych ruchów,

*pozwalasz posmakować różnych konsystencji, faktur, smaków

*wyprowadzasz dziecko na spacer

*dajesz możliwość pobawienia się w piaskownicy, na placu zabaw

*ułożenie rytmu co potrzebuje się zadziać w czasie tego czasu,

*Jeżeli macie wskazania od fizjoterapeuty do ćwiczeń- czuwasz nad nimi żeby się działy

*Ubieranie siebie i dziecka by wyjść. Pomoc w całkowitym ubraniu dziecka jeśli nie potrafi

*przebieranie dziecka

*mycie dziecka jeśli jeszcze tego nie potrafi

*sprawdzasz temperaturę na zewnątrz i dostosowujesz ubrania do pory roku lub pozwalasz dokonać wyboru ubrań

*zrobienie kolacji, obiadu, śniadania

*przygotowanie podwieczorku

*zrobienie zakupów

*zapisanie siebie i dziecka do lekarza na kontrole

*Spacer

*dbasz o harmonogram posiłków w ciągu dnia i jego stałe pory,

*podajesz ciepłe posiłki,

*przygotowujesz konsystencje posiłku dobrana do wieku i możliwości dziecka

*zgłębiasz wiedzę co podać dziecku do zjedzenia. To indywidualna kwestia często zależna od zdrowia mamy i potrzeb dziecka,

*konsultujesz się ze specjalistami w tym zakresie jeśli sytuacja tego wymaga i podejrzewasz nieprawidłowości, nietolerancje, alergie u swojego dziecka

*podajesz dziecku jedzenie,

*sama zjadasz,

*decydujesz, kiedy posiłki pojawiają się u Was na stole

*w darmowym pdf-ie pisałam Ci o samoregulacji Ona tutaj ma dużo punktów styku. Twoją odpowiedzialnością jest podanie posiłku dziecku

*rozwijasz dziecko. Skupiając się na kształtowaniu „kamieni milowych” i regeneracji dziecka

*odpowiednie ubranie, na początku Ty tutaj dowodzisz ale przyjdzie taki etap” siama/siam” i być może zacznie się „walka o władzę” o niezależność. Cudowny czas. Wstęp do oddawania po mało pełnej decyzyjności i władzy.

NADODPOWIEDZIALNOŚĆ

Kiedy dziecko kończy 3 miesiąc i zaczyna więcej rozumieć, na dłużej podnosić główkę, być może przekręcać się na boki albo na brzuszek obserwuj je i siebie. To co robisz wtedy. Czy nie zbyt łatwo wybawiasz swoje dziecko z „trudnej sytuacji”?- tej płaczliwej, dla niego. Nie namawiam Cię do tego żebyś nie reagowała ale do tego, żebyś przyjrzała się swoim reakcjom.

Rola Wybawiciela często koreluje z brakiem umiejętności zarządzania swoimi emocjami- to już wiesz. Kiedy samoregulacja jest słaba u Ciebie łatwo o „gwałtowne decyzje”, które w dłuższej perspektywie czasowej nie wpływają na rozwój. Chodzi mi tutaj o sytuacje związane z rozwojem ruchowym, próbami sięgania po różne przedmioty, raczkowaniem, chodzeniem, jeżdżeniem na rowerze, ubieraniem się itp. Próbami tego rozwoju. Np. Podawanie dziecku zabawek bezpośrednio do ręki, kiedy leży na macie i próbuje dosięgnąć do niej jest przykładem wyręczania dziecka.

„Wyzwania i trudności które nam się w życiu przydarzają pomagają nam przygotować się na dalsze życie. Dzięki nim dojrzewamy, rozwijamy się i budujemy swoją wewnętrzną siłę.” K.Rowińska

 

czynności higieniczne (wchodzą w skład czasu aktywnego jednak wyodrębniam je ze względu na większą odpowiedzialność dziecka

 

*w jakiej pozycji pozwoli sobie zmienić pieluchę,

*wybiera między gąbka lub myjką jak chce się umyć

*myje buzie i ząbki jak jest starsze 3-4lata

*decydujesz, kiedy zaczynają się wieczorne kąpiele,

*co wchodzi w skład czynności higienicznych

*uczysz dziecko jak myc ząbki,

*szukasz najlepszego sposobu na naukę

*dbasz by skóra dziecka się nie odparzyła

*prowadzisz wnikliwą obserwację skóry i wypróżnień, jeśli podejrzewasz, jakies nieprawidłowości trawienne,

*prowadzisz trening czystości

 

„Wyzwania i trudności które nam się w życiu przydarzają pomagają nam przygotować się na dalsze życie. Dzięki nim dojrzewamy, rozwijamy się i budujemy swoją wewnętrzną siłę.” K. Rowińska

 

zdrowie

 

*100% jest po Twojej stronie

*dbasz o jakościowo dobry sen i wysypianie się u siebie  bo to gwarantuje Twoje i dziecka zdrowie:

 Fizyczne:

*chodzisz na kontrolę do specjalistów,

*robisz okresowe wyniki badań krwi i moczu oraz konsultujesz je z lekarzem pediatrą,

*monitorujesz stan swojej tarczycy (ona często po ciąży traci równowagę)

*dbasz o stałą aktywność fizyczną choćby spacery ( ze względu na wydzielanie się hormonów szczęścia)

*kładziesz podłoże ucząc dziecko rytmu dnia i nocy, czasu relaksacji i czasu aktywnego, higieny dnia,

*to co Ty jesz je i ono,

 

Psychiczne:

*skupiasz się na tu i teraz,

*to jak Ty dbasz o siebie tak i ono uczy się dbać o siebie,

*uczysz bezpiecznego przywiązania i rutyny, powtarzalności na tym etapie, jesteś przewidywalna. Skoro dziecko wie jaki będzie Twój następny krok to oznacza, że może Ci zaufać kompetencję, która buduje jego zaufanie do siebie, ciebie i otoczenia.

samoregulacja

*dziecko uczy się jej od Ciebie

*Odpowiadasz za swoje myśli, wybory i czyny,

*za pozytywne myślenie,

*za szukanie rozwiązań w sytuacjach konfliktowych,

*za kontrolowanie nastrojów i uczucie złości,

*za swoje obietnice i zobowiązania, za swoje obowiązki, za własny rozwój i kształtowanie swojego charakteru,

*Twoje nastawienie jest ważne.

*motywujący dialog wewnętrzny,

*świadomy oddech

*medytacje,

*czas tylko dla siebie

„Wyzwania i trudności które nam się w życiu przydarzają pomagają nam przygotować się na dalsze życie. Dzięki nim dojrzewamy, rozwijamy się i budujemy swoją wewnętrzną siłę.” K.Rowińska

 

organizacja

*dziecko uczy się jej od Ciebie

* ustal priorytety.  Co jest ważne i dla kogo? Co jest pilne, na kiedy konkretnie?

*działaj w oparciu o priorytety,

*odpowiadasz za gospodarowanie czasem, priorytety rozwoju dziecka

* wizję funkcjonowania rodziny

*Kto robi zakupy?

*Kto sprząta? Pierze? Gotuje?

*Kto wychodzi na spacer

*Jaka jest nasza misja związku ?

*Jaka jest misja naszej rodziny?

*Kto rano robi śniadanie? Kto usypia dziecko?

Kiedy jest czas tylko dla siebie?

„Wyzwania i trudności które nam się w życiu przydarzają pomagają nam przygotować się na dalsze życie. Dzięki nim dojrzewamy, rozwijamy się i budujemy swoją wewnętrzną siłę.” K. Rowińska

 

* Dopiero jak dziecko nauczy się odpowiedzialności za powyższe kwestie możesz przejść do uczenia odpowiedzialności za innych. Ten etap jest powyżej 4 roku życia.

 

Gdzie kończysz się Ty a gdzie zaczyna się Twoje dziecko?

Na co masz wpływ a na co już nie?

Gdzie leżą te granice?

Podsumowując ten wpis chcę się podzielić pewną historią. Być może ją już czytałaś bo krąży w internecie.

Przypowieść o motylu i człowieku. Motyl wykluwał się ze swojego kokonu a człowiek nie dał mu szansy na rozwinięcie się w swoim naturalnym tempie. Chciał mu pomóc bo widział jak motyl próbuje się wydostać z kokonu i zatrzymuje się. Człowiek nie poczekał. Przyjął rolę wybawiciela. Pomyślał, że już dalej pewnie sobie sam nie poradzi i przeciął nożyczkami kokon. Poczwarka motyla wyszła bez problemu. Miała za to wątłe ciało i pomarszczone skrzydła. Niczym nie przypominała pięknego motyla. Mężczyzna siedział i obserwował dalej. Spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyla zgrubieją, powiększą się a motyl będzie mógł odlecieć i żyć. Tak się nie stało! Motyl pozostał poczwarką, czołgającą się po ziemi. Do końca życia nie był w stanie latać.

Człowiek z dobrym sercem i życzliwością nie wiedział, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla rozwoju jego skrzydeł. Dzięki temu przeciskaniu się przez kokon, pokonywaniu oporu, motyl byłby w stanie latać.

Jak myślisz jaką rolę, wg trójkąta dramatycznego, w tej przypowieści przybrał motyl?

Gdzie była granica człowieka?

 

Ps. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu czujesz, że bywasz w którejś z ról trójkąta poniżej wypisałam ścieżkę wyjścia z niego.

Dbaj o siebie i SWOJE potrzeby,

Ściskam,

Edyta

 

 

JAK WYJŚĆ Z ROLI KATA/PRZEŚLADOWCY i przejść w postawę asertywną:

  • słuchać tego co mówią inni domownicy. Nie przerywać im. Pozwalać dokończyć zdanie.
  • prosić o to czego potrzebujesz zamiast żądać,
  • nauczyć się asertywności by nie ranić bliskich,
  • pytaj czego inni potrzebują,
  • negocjować by zaspokoić potrzeby rodziny,
  • odmówić jeśli czegoś nie chcesz zrobić,
  • doskonalić komunikację opartą na szacunku,
  • brać czynny udział w sesjach rozwiązywania problemów

 

ŚCIEŻKA ROZWOJU:

  • Książka Kamili Rowińskiej „Kobieta asertywna”
  • Szkolenie K. Rowińskiej „Asertywny rodzic…” https://bit.ly/2lXRPJ5
  • Książka „Pozytywna Dysycplina” Jane Nelson
  • Szkolenie dla rodziców z Pozytywnej Dyscypliny
  • Odkryć talenty wg Gallupa i skupić się na ich rozwoju
  • Odkryć swój archetyp i skupić się na rozwoju

 

JAK WYJŚĆ Z ROLI OFIARY i zostać opiekunem:

  • troszczyć się o siebie,
  • podejmuj wyzwania,
  • zaakceptuj siebie taka jaka jesteś,
  • rozwijaj samoświadomość,
  • mówić czego potrzebuję,
  • uczyć się samodzielności
  • brać czynny udział w sesjach rozwiązywania problemów,
  • wyciągać wnioski,
  • prosić o burze mózgów, robić ją samodzielnie lub uczyć dziecko jak ją robić ( zbierać pomysły na kartce i słuchać innych osób. Ocena ich i wybór najlepszego rozwiązania należy do Ciebie),
  • konsultować własne emocje ( są one informacją o niezaspokojonych potrzebach) ze specjalistą: psycholog, psychoterapeuta
  • zbierać informacje o problemie np. czytać książki dla siebie lub dziecka, zapisać się na kurs- poszerzać wiedzę w danym obszarze,
  • testować w domu „Koło złości”
  • naprowadzać dziecko pytaniami pełnymi ciekawości np. „ co do tej pory zrobiłeś już w tej sprawie? Jak to zadziałało? Jak myślisz co poszło dobrze? Co poszło źle? Co zrobisz dalej?

 

ŚCIEŻKA ROZWOJU:

  • 5 poranna
  • Książka: „Jedna rzecz” G. Keller i J. Papason
  • Lista wyzwań miesięcznych
  • Lista przyjemności by poczuć się lepiej,
  • Książka „Pozytywna Dyscyplina” Jane Nelson
  • Ebook K. Rowińskiej „ Kobieta Asertywna” sprawdź: https://bit.ly/2LdQtmI
  • Książka: „6 filarów poczucia własnej wartości” N. Branden i jego program 32 tygodniowy
  • Szkolenie Pozytywna Dyscyplina dla rodziców
  • Szkolenie Kobieta Niezależna K. Rowińskiej sprawdź: https://bit.ly/2kBAWE5
  • Film: „Druga szansa”

 

JAK WYJŚĆ Z ROLI WYBAWCY i zostać trenerem:

  • ocenić obiektywnie sytuację, czy rzeczywiście dziecko nie ma danej umiejętności potrzebnej mu do poradzenia sobie,
  • nie wyręczaj (wg słownika języka polskiego: wyręczać się „zlecić komuś wykonanie pracy, którą się miało zrobić samemu”)
  • czekać aż, dziecko/ mąż poprosi Cię o pomoc,
  • zadawać pytania pełne ciekawości,
  • okazuj troskę ale nie przechodź do rozwiązywania problemów innych,
  • „udać”, że nie wiesz jak to się robi- nawet jeśli do tej pory świetnie wiedziałaś. Pozwoli to Twojemu dziecku na szukanie wyjścia z tej sytuacji a jak znajdzie rozwiązanie będzie dumne, że samo do tego doszło.
  • nauczyć się słuchać i skoncentrować się na słuchaniu. Empatycznym słuchaniu. Odzwierciedlaniu słów i ukrytych emocji.
  • brać czynny udział w domowych sesjach rozwiązywania problemów,
  • zapytać siebie: czy teraz przejmuję odpowiedzialność za emocje i stany mojego dziecka? Czy pomijam siebie i swoje potrzeby?

 

POMOCE:

  • Pozytywna Dyscyplina Jane Nelson
  • „7 nawyków szczęśliwej rodziny” Stephan Covey
  • Zdrowe przekonania- nagranie, sprawdź
  • Książka: „7 nawyków szczęśliwej rodziny” S. Covey
  • Książka: „6 filarów poczucia własnej wartości” N. Branden
  • Książka: „Więzy i więzi. Jak stworzyć udany związek?” B. Hybels, L. Hybels
  • Książka: „Nie z miłości” J. Juul
  • Książka: „Toksyczni rodzice” S. Forward, C. Bruck
  • Film: „Druga szansa”