Zaznacz stronę

Nawet jeśli Pani dziecko źle zareagowało na lek to jest jednym na milion. To nie oznacza, że lek jest zły. Większość ludzi reaguje tak jak powinna.

-„A co z tą jednostką Panie Profesorze?”

Tak może po prostu być. Ktoś może mieć odczyny, ktoś inny może umrzeć ale zbiorowo leki mają sens. Lekarz nie skupia się na jednostkach. Lekarz działa zgodnie z procedurami.

-Fragment rozmowy z lekarzem, naukowcem-

Kwiecień 2021

Litania do NADzwyczajnej matki

Matko, która przy porodzie dowiedziałaś się, że Twoje dziecko nie będzie się rozwijało tak samo jak inne dzieci,

Matko, która przeżywałaś szok i niedowierzanie bo w badaniach prenatalnych i comiesięcznych w trakcie ciąży z dzieckiem wszystko było w porządku,  

Matko, która swój połóg przepłakałaś,

Matko, która leżąc z dzieckiem w szpitalu patrzyłaś na zakładane po raz „enty” wenflony,
Matko, która jesteś jedyna obrończynią i adwokatem dla swojego dziecka,
Matko, która w codzienności walczysz o dobre podejście do Twojego dziecka w szkole, przedszkolu, urzędzie, szpitalu a bywa, że nawet w kościele,
Matko, która próbujesz ogarnąć ten chaos,
Matko, która zdecydowałaś się na kolejne dzieci …pomimo wszystko,
Matko, która próbujesz żyć normalnie,
Matko która myślisz o swoim zdrowiu psychicznym,
Matko, która przez lata weszłaś w schemat lęku i boisz się o przyszłość swojego dziecka,
Matko, która szukasz. Nie ustajesz. Drążysz,
Matko, która próbujesz jednać swoją rodzinę,
Matko która popełniasz błędy i wyciągasz wnioski,
Matko, która nie jeden raz siedziałaś w szpitalu ze swoim dzieckiem,

Matko, która załamujesz się patrząc na cierpienie swojego dziecka,
Matko, która czujesz się nie rozumiana,

Matko, która szukasz lekarza myślącego o jednostce, takiego co nie traktuje ludzi sztampowo,
Matko, dla której wszystkie procedury szpitalne, lekarskie, systemowe są nie adekwatne do Twojego dziecka,
Matko, która posiadasz „dziecko niszowe”, które nie jest takie jak cała reszta zdrowego społeczeństwa dla którego stworzono te programy i procedury,
Matko, która poszłaś do pracy i zadbałaś o swoją odskocznię,
Matko, która pracujesz w domu by być na każde „zawołanie” szkoły/przedszkola,
Matko, która spotykasz specjalistę i próbujesz zrozumieć jego tok myślenia, która z nim dyskutujesz, namawiasz do spojrzenia jak na jednostkę a nie na większy ogół populacji,
Matko, która cierpisz w ciszy. W sobie. W środku,
Matko, która słyszysz z ust bliskich i dalszych „silna jesteś” a w środku czujesz bezradność, bezsilność, niemoc
Matko, która utknęłaś i nie wiesz co dalej,
Matko, która uciekłaś w pracę by mieć choć kawałek przestrzeni dla siebie- by nie zwariować
Matko, która przez lata nie mogła zaufać specjalistom. Ze strachu boisz się odpuścić, boisz się zaufać ludziom,
Matko, która wraz z diagnozą zaczęłaś szukać wiedzy, szkoleń, kursów
Matko, która nie bałaś się sprowadzać nowe metody pracy z dzieckiem do PL
Matko, dla której macierzyństwo miało być piękne a w domu więcej dzieci niż jedno
Matko, która nie masz siły walczyć o popełnione błędy medyczne,
Matko, która zapatrzyłaś się w dziecko i zabrakło w domu równowagi
Matko, która zostałaś sama bo mąż nie udźwignął tematu, nie znalazł sobie miejsca, nie był gotowy na takie życie
Matko, która patrzysz na poranione, pozszywane, powykręcane pooperacyjne ciało Twojego dziecka,
Matko, która byłaś przy dziecku godzinami, tygodniami, miesiącami, kiedy trwały badania, konsultacje, narady,
Matko, która patrzyłaś na swoje dziecko podłączone do niezliczonej ilości monitorów,
Matko, która czuwałaś dniami i nocami na niewygodnym szpitalnym fotelu,
Matko, która zrezygnowałaś z pracy by zająć się swoim dzieckiem,
Matko, która znosiłaś wszelkie wiadomości o stanie zdrowia Twojego dziecka „będzie jak roślina”, „nie będzie chodziło”, „nie będzie mówiło…”
Matko, która walczyłaś z każdym o uważność na Twoje dziecko,
Matko, która potrzebowałaś” milion razy”, każdemu specjaliście (pediatra, psycholog, kardiolog, neurolog, nefrolog, psychiatra, terapeuta, logopeda, rehabilitant, wychowawca itd….) tłumaczyć swoją historię -od początku do końca,
Matko, która boisz się o życie swojego dziecka. „Czy przeżyje?”, „Ile jeszcze dane nam będzie?”
Ta, która na początkach swojego macierzyństwa potrzebowałaś jednocześnie stać się pielęgniarka na etacie,
Matko, która zaniepokojona nowym rodzicielstwem nie myślisz o przyszłości bo to zbyt trudne i wybierasz skupienie na tu i teraz,
Matko, która pomimo „czasu pod górkę” zachowujesz poczucie humoru i dystans do siebie i życia,
Matko, która dźwigasz cały ogrom spraw na swojej głowie i chronisz męża, rodzinę bo nie znieśli by tej całej prawdy,
Matko, która słyszysz ze Twoje dziecko nie jest jak „Jaś” „Małgosia”, ciągle jest nie takie jak powinno,


Podziękuj sobie kochana!

Ten MILION małych kroków, które zrobiłaś. Twoje działanie.

Podziękuj sobie. Nie jednego człowieka by to przygniotło.
Podziękuj sobie.

Mimo wszystko jesteś i czujesz radość.

Trwasz.

Na miarę swoich możliwości. Dajesz sobie radę. Codziennie. Na nowo. Z planami lub bez ale JESTEŚ.


Podziwiam Cię i cieszę się, że jesteś😊